Resory Wranglera w SJ/Samurai

Autor: Karol Leszczyński

Wstęp

Jeżdżąc swoim Samurajem nieraz miałem wrażenie ze zawieszenie powinno być bardziej miękkie i dysponować większym skokiem kół. Seryjne resory są krótkie i bardzo sztywne, auto dzięki temu nie przechyla się zanadto w zakrętach a i pewnie jest taniej je zrobić, więcej zalet nie mają. Jako, że dla mnie priorytetem jest jazda w terenie, coś trzeba było z tym zrobić.

Postawione zadanie: zmiękczyć zawieszenie i zwiększyć jego skok.

Resory Wranglera

Aby jak mówią nasi przyjaciele za oceanem " nie odkrywać ponownie koła" skonsultowałem się z wszechwiedzącym Danielsem. Efektem rozmowy był plan:

  1. Resory od Wranglera na tył
  2. Tylne resory od Samuraja na przód

Taka konfiguracja daje odczuwalny efekt przy naprawdę niewielkich nakładach. Resory od Wranglera są o ... dłuższe od "samurajowych" tylnych. Natomiast te drugie sa o ... dłuższe od "samurajowych" przednich. Sprawa wydawała się bardzo prosta, tylko skąd wziąć resory od Wranglera? Musze przyznać, że miałem sporo szczęścia, że Globo pozbywał się gratów po swoim Jeepie i kupiłem okazyjnie komplet 4 szt. Wrangler (YJ) ma rożna ilość piór w resorze przednim i tylnym, przód = 3, tył = 4, natomiast ich długość i szerokość jest jednakowa. Ja od razu polecam zamontować resory o większej ilości piór.  

Inne graty

Sprawa wyglądała obiecująco, resory już miałem, dodatkowo kupiłem od Danielsa mniej zużyte od moich tylne resory z Samuraja. Teraz musiałem się zastanowić co jeszcze potrzeba do montażu. I tu dochodzimy do sedna tematu. Resory z Wranglera są dłuższe (o to walczymy) i szersze, tak więc standardowe mocowania nie są odpowiednie. Trzeba dorobić przednie mocowania tylnych resorów, wieszaki tylnych  resorów oraz blachy pod resory które wraz z jarzmami trzymają całość (most + resor) w "kupie"

Mocowania tylnych resorów składają się z dwóch blaszek w kształcie litery L oraz poprzecznych blaszek łączących. Blaszki są grubości 3mm. Trzeba je pospawać i nawiercić otwory do mocowania

Montaż

Do montażu należy przystąpić z dużą dozą optymizmu i zapału (będzie potrzebny), wskazana jest pomoc drugiej osoby (dzięki Wojtek!) a czasem i trzeciej (dzięki Daniel!). Sprawa jest do zrobienia w jeden dzień.

Zaczynamy oczywiście od demontażu, stawiamy samochód wygodnie na koziołkach, zdejmujemy koła, odkręcamy amortyzator, zdejmujemy resor. W tym momencie prawdopodobnie ukręcacie właśnie śruby mocujące i przypominacie sobie że nie zaopatrzyliście się w odpowiednie śruby na zapas. Krótka wycieczka do sklepu "metalowego" i jesteście z powrotem w garażu.

Teraz następuje część najprzyjemniejsza, czyli montaż. Trzeba wywiercić otwory w ramie do przykręcenia świeżo pospawanych i pomalowanych mocowań, dokręcamy mocowania. Zakładamy nowy wieszak w kształcie litery Y i można przystąpić do zakładania resoru. W tym momencie następuje chwila prawdy, na ile uwzględniliśmy dodatkową przestrzeń na polibusza. O ile zrobicie to tak jak ja, to będą problemy z wepchnięciem resoru w mocowanie i wieszak, ale oczywiście zaraz znajdzie się w garażu duży młotek albo i nawet podnośnik hydrauliczny. W końcu po godzinie sapania i stękania udaje się wcisnąć resor tak żeby można było przetknąć śruby mocujące. Dokręcamy śruby, następnie dokręcamy most do resoru używając blach i jarzm). Przykręcamy amortyzator. Teraz powtarzamy operacje z drugiej strony, oczywiście idzie nam dużo szybciej.

Pozostaje do zrobienia przód, tu przyznaje się bez bicia zaufałem kowalowi który i tak musiał przekuć przednie resory żeby auto stało prosto i wysoko. Jedyną modyfikacją poza wymianą samych resorów jest przesuniecie miejsca mocowania do ramy (tylne mocowanie przedniego resoru). Nie kierowałem się tu żadnymi wyuzdanymi wyliczeniami, mocowanie poszło po prostu maksymalnie do tylu, daje to mniej więcej taki efekt że most nie zmienia swojego położenia w porównaniu do oryginału. Polecam przesunięcie mocowania we własnym zakresie, żeby wysokiej klasy kowal-fachowiec nie musiał wielokrotnie zdejmować kuć i zakładać resorów, bo i tak tego nie zrobi a będzie się zasłaniał mówiąc że się wysokość zmienia po zmianie miejsca mocowania.

Jazdy próbne

Czyli to co najprzyjemniejsze. Musze powiedzieć ze różnica była widoczna od razu, auto zaczęło wybierać nierówności (wreszcie!), zawieszenie wydawało się bardziej elastyczne. Nie przeprowadziliśmy pomiarów wykrzyżu, niemniej jednak o ile przed zmianą amortyzator (Doetch Tech 170mm skoku) nie pracował  na całej długości to obecnie zaczęło brakować mu skoku. Z przodu może nie ma aż takich rewelacji ale na pewno też jest lepiej niż było.

Wnioski końcowe

Tak "zmotany zestaw" mam już na aucie 1,5 roku. Z większych imprez, to przeżył Mazurskie Wertepy i III miejsce w extremie. Co prawda resory tylne (3 piórowe) zrobiły się płaskie ale winę ponoszą amortyzatory które po 3 latach intensywnego użytkowania straciły swoja skuteczność.

Moim zdaniem jest to najlepsza modyfikacja zawieszenia w Samuraja którą można przeprowadzić kosztem < 1000zl. Auto nie straciło wiele na prowadzeniu po asfalcie o ile w ogóle coś straciło, wykrzyż i komfort wzrósł zauważalnie.

przód:

tył:

wysokość zawieszenia:


Ostatnia modyfikacja: 07.03.2005
napisz do mnie...
Karol Leszczyński